Recenzja książki Karoliny Wilczyńskiej p.t. „Ta druga”.

Szczególnie cenię sobie lektury, przy których zapominam o bożym świecie, i o których można powiedzieć – książka bliska człowiekowi. Zaliczam do niej niedawno przeczytaną, świetną powieść Karoliny Wilczyńskiej p.t.”Ta druga”, laureatkę ubiegłorocznej edycji ogólnopolskiego konkursu literackiego ”Świat Kobiety”. Historia opowiada o rodzinie Lewandowskich. Tomasz i Lena są małżeństwem. Posiadają nastoletnią córkę Kasię. Mama Tomasza, Joanna, leży w szpitalu nieprzytomna. Małżonkowie czuwają na zmianę przy łóżku chorej, ale z jakże skrajnie różnym nastawieniem. Synowa starszej pani sprawia wrażenie, jakby zajmowała się chorą jedynie dla zachowania pozorów. Nie znosi teściowej. Kocha za to bezwarunkowo swego męża i córkę, ale z nimi też nie rozmawia otwarcie. Wie swoje, które przeszkadza jej w byciu obiektywnym, szczerym, a paradoksalnie także szczęśliwym. Wyciąga się poza nawias, kontroluje i ocenia. W pewnym momencie jest tego za wiele. Jej świat utkany misternie z subiektywnych odczuć, zdań, opinii , zaczyna ją uwierać, ciągła czujność męczy, a miłość męża i córki do nielubianej osoby wzmaga poczucie samotności i niechęci. Złe emocje rosną na sile. Zawiść karmiona fałszywymi obrazami, podszeptami urażonej dumy, nie znika nawet w obliczu ciężkiej choroby i groźby śmierci nielubianej kobiety. Powieść „Ta druga” ogromnie przypadła mi do serca. Może stoją za tym uczucia i emocje zawarte w opowieści, bo porusza temat trudnych relacji w rodzinie. A konkretnie brak obiektywności w ocenie bliskich nam osób, nieumiejętne komunikowanie z drugim człowiekiem, brak akceptacji swoich i cudzych niedociągnięć. Pokazuje do czego może prowadzić urażona ambicja, gniew, kompleksy i nieuważność w kontaktach. Jak szybko narasta niewidzialna bariera, która najpierw utrudnia, a z czasem uniemożliwia normalne, życzliwe relacje z krewnymi. Autorka pokazuje mechanizmy tworzenia się fałszywego obrazu teściowej w świadomości głównej bohaterki, a zarazem wskazuje na potencjalne konsekwencje takiego stanu rzeczy – wrogość i cierpienie. Stawia tym samym pytanie, czy czasem nasze fantazje i urojenia nie krzywdzą niewinnych osób? Sądzę, że ta pozycja jest również próbą obalenia mitu złej teściowej, krytyką stereotypu jako takiego. Ludzie bywają różni, nie zawsze tacy, jak się nam na pierwszy rzut oka wydaje. Czy teściowa to zawsze jędza? Otóż nie. Ale stereotypy weszły nam w nawyk. Muszę się przyznać, że początkowo sama uległam sugestii bohaterki i byłam sceptyczna wobec jej teściowej. Jednak z czasem przekonałam się, że synowa mija się z prawdą. Zbliżając się do zakończenia regularnie Leny nie znosiłam. Zarozumiała, pyszałkowata egoistka, kurczowo trzymająca się swojej wersji wydarzeń. Zero empatii i współczucia. Za to Joanna w miarę rozwoju akcji zyskuje. Okazuje się szalenie sympatyczną osobą. Jest spowita mackami przypadłości, która utrudnia jej normalną egzystencję, panicznie boi się tłumu, wychodzenia z domu. Własne cierpienie uwrażliwia ją na ból i potrzeby innych. Zawsze reaguje, kiedy trzeba pomóc. Zna problemy sąsiadów, znajomych kierowców taksówek, przyjaźni się z terapeutą. Jest ubóstwiana przez męża, syna i wnuczkę. Lenie pomogła setki razy, ale kiedy nie zjawiła się w szpitalu po urodzeniu wnuczki Kasi, została wpisana przez synową na listę największych wrogów i szczerze znienawidzona. Jedyną postacią powieści, która mnie nieco rozczarowała, jest Tomasz. Wydał mi się trochę wyidealizowany, przez co mało wiarygodny. Bez energii, mało wyrazisty, stanowił tło dla pań w swojej rodzinie.
Autorka zaskakuje znajomością ludzkiej psychiki, oryginalnym pomysłem. Po raz pierwszy spotkałam się z książką o kłopotach na linii teściowa- synowa. Język powieści jest prosty, przejrzysty, a jednocześnie niezwykle plastyczny i elegancki, a sama powieść rzec by można – kameralna. Toczy się w wąskim, rodzinnym gronie, w przewarzającej mierze w sali szpitalnej (oddanej z wyjątkową dbałością o szczegół). Cała akcja zawiera się zaledwie w trzech dniach. Warto wspomnieć o wprowadzeniu retrospekcji za pomocą przenikających opowieść wspomnień bohaterki i zapisków pamiętnikowych Joanny. Zabieg ten nadaje historii wielowymiarowości i czyni niezwykle atrakcyjną dla czytelnika. Również poruszający finał opowieści zaspokoi najbardziej wymagających zwolenników niebanalnych, emocjonujących rozstrzygnięć. Jest jeszcze kwestia ilustracji na okładce niewspółgrającej z treścią książki. Cóż… mnie nie przeszkadza piękna kobieta na okładce, bo jak twierdzi przesłanie opowieści – ważny jest środek, a nie opakowanie.
„Ta druga” to prawdziwa perełka, wyjątkowa gratka dla wielbicieli „zaczytania”- dlatego szczerze polecam.
Jolanta Domagała